Co może zmienić jeden człowiek: siebie, rodzinę, przyjaciół, najbliższe otoczenie? To jeszcze jesteśmy w stanie sobie wyobrazić. Już trudniej nam będzie, gdy pomyślimy o zmianach w większych grupach ludzi i obszarach. Natkniemy się na jeszcze większy kłopot, gdy spróbujemy wyobrazić sobie zmianę miasta dokonaną przez jednego człowieka – i to rozumianego nie tylko jako miejsce, ale też jako cała społeczność z jej sposobem myślenia, przyzwyczajeniami i zachowaniami. A przecież tacyludzie byli i są, i na szczęście będą.
Jedną z takich niezwykłych postaci w historii Kielc jest bez wątpienia doktor Władysław Buszkowski. Znamy go przede wszystkim jako pomysłodawcę i współzałożyciela szpitalika dziecięcego przy ówczesnej ulicy Lipowej (obecnie Langiewicza). Dzisiaj po jego starych zabudowaniach nie ma śladu, ale przy Wojewódzkim Szpitalu Zespolonym na Czarnowie działa nowoczesne Świętokrzyskie Centrum Pediatrii, noszące imię doktora Buszkowskiego.
Szpitalik to na pewno największe osiągnięcie Władysława Buszkowskiego, ale nie jedyne. Dzięki wytrwałej pracy, uporowi, niegodzeniu się z porażkami i przymiotom osobistym zmienił myślenie władz miasta i samych mieszkańców o higienie zarówno osobistej, jak i publicznej. Jemu Kielce za wdzięczają m.in. pierwszą karetkę do przewozu chorych i tabor asenizacyjny do wywozu nieczystości. To on doprowadził w szpitalach do oddzielenia zakaźnie chorych od pozostałych pacjentów. Za jego sprawą matki, których nie stać było na odpowiedni pokarm dla malutkich dzieci, mogły przynajmniej raz dziennie podawać swoim pociechom świeże mleko. Jego zasługą było też postawienie w Kielcach budynku na rzecz tzw. kąpieli ludowych – czyli po prostu łaźni miejskiej.
Tej niezwykłej postaci poświęcamy znaczną część tego numeru naszego kwartalnika. Pani Profesor Urszula Oettingen, wybitna znawczyni historii miasta i regionu, nakreśliła barwny portret doktora Władysława Buszkowskiego. Lektura jej artykułu to opowieść zarówno o konkretnym człowieku, jak i miejscu i czasach, w których przyszło mu działać.\
Tak naprawdę można się tylko dziwić, że jak do tej pory miasto tak skromnie uczciło swojego niezwykłego obywatela. Poza patronatem szpitalika doktor Buszkowski nie ma swojej ulicy, szkoły czy innej instytucji związanej ze służbą zdrowia. W tym roku możemy się spodziewać uroczystego otwarcia skweru jego imienia oraz odsłonięcia pomnika autorstwa Sławomira Micka, ale to jednak wciąż za mało…
O tym, jak ciężko się utrzymać w pamięci ludzi, pisze też Marta Feldo-Stanieczek. W swoim artykule skupiła się na niepozornym cmentarzu w Kargowie, niewielkiej miejscowości w powiecie buskim. Dlaczego? Ano dlatego, że pochowani tam przedstawiciele kilku rodów decydowali w XIX wieku o rozwoju południowej części naszego regionu. Kto dzisiaj pamięta, że Mayzlowie, Zembrowscy czy Szydłowscy prowadzili firmy, które cieszyły się uznaniem w całej Europie? A tak właśnie było. Fabryki sprzętu rolniczego czy nowoczesne hodowle nasion oraz ziół to tylko nieliczne przykłady przedsiębiorczości, pomysłowości i otwartości umysłów ówczesnych biznesmenów. Trudno więc zrozumieć, dlaczego tak nietuzinkowe postaci nie zachowały się na trwałe w pamięci nie tylko mieszkańców tamtej części Świętokrzyskiego, ale też w historii naszego kraju.
Równie często, jak w przypadku ważnych postaci, zapominamy o miejscach albo ich nie docenia my. Tak się akurat składa, że Ziemia Świętokrzyska obfituje w tereny o ogromnym znaczeniu dla zrozumienia historii wręcz całej naszej planety. Jedno z takich miejsc znane jest powszechnie jako Krzemionki Opatowskie. Poprosiliśmy Pana Andrzeja Przechodniego, dyrektora Muzeum Histo ryczno-Archeologicznego w Ostrowcu Świętokrzyskim, aby opowiedział, czym tak naprawdę jest ten niezwykły zabytek naszej prehistorii. Opowieść jest fascynująca, przenosi w odległe czasy, kiedy krzemień pasiasty był towarem tak cennym, jak dzisiaj ropa naftowa. Przede wszystkim jednak nasz rozmówca przypomina, że obszar, który nazywamy Krzemionkami Opatowskimi, to jedno z najnie zwyklejszych miejsc na mapie Polski.
Trudno powiedzieć o Stanisławie Staszicu, że jest postacią zapomnianą. Przeciwnie – w samych Kielcach są jego trzy pomniki, jest ulica, jego imię nosi Park Miejski, jeden z najstarszych w Polsce. A jednak postać tego wybitnego uczonego, działacza i patrioty otacza poczucie niedosytu. Bo tak naprawdę co o nim pamiętamy? Czy znamy jego przemyślenia i konkretne osiągnięcia? Wykorzystajmy to, że Stanisław Staszic został przez Sejm ogłoszony jednym z patronów 2026 roku, i poznajmy bliżej tego nadzwyczajnego Polaka. Pomogą w tym teksty, które publikujemy: rozmowa Pana Doktora Andrzeja Rembalskiego z Panem Profesorem Zbigniewem Wójcikiem o życiu i działalności Stanisława Staszica oraz artykuł Pana Doktora Jana Główki o kieleckich pomnikach Staszica.
A poza tym – jak w każdym numerze – nie zabraknie ciekawych, dobrze napisanych i starannie udokumentowanych tekstów o sprawach oraz wydarzeniach zarówno bardzo, jak i mniej znanych. Warto zatem pochylić się nad artykułami Karoliny Trzeskowskiej-Kubasik, Dariusza Kaliny czy Andrzeja Piskulaka. Oczywiście, nie zabraknie też kolejnego, szóstego już fragmentu najnowszej powieści Pani Anny Błachuckiej Trzeba żyć.
Ten numer „Świętokrzyskiego” trafi do Państwa w okolicach Wielkanocy. Życzymy więc spokoju, ludzkiej życzliwości, jak najmniej stresów i zmartwień, a także bliskości i ciepła. Wszystkiego dobrego!

